#zostanwdomu i... przeczytaj (część 1)

#zostanwdomu i... przeczytaj (część 1)

Wirusy, wirusy, wirusy...

Na blogu Pani Marzeny Kolano, jest artykuł jej autorstwa (→www.marzenakolano.com), w którym możemy przeczytać m.in.: „lekarze specjaliści od wlewów dożylnych mówią jednym głosem – należy obniżyć ilość wolnych rodników tlenowych, by wyleczyć wszelkie infekcje wirusowe, w tym zapalenie płuc wywołane wirusem SARS-COV-2…”.
Cóż, o tym, że wolne rodniki tlenowe są przyczyną bądź współprzyczyną wielu chorób, że zaostrzają ich przebieg, że przyśpieszają procesy starzenia organizmów piszemy na naszych stronach od wielu lat. Piszemy i systematycznie powołujemy się na autorytety naukowe (w tym na wielu laureatów Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny) oraz na badania naukowe prowadzone nie w laboratoriach koncernów produkujących różne wyroby paramedyczne, jak suplementy diety czy preparaty kosmetyczne, ale w renomowanych ośrodkach naukowych.
I jaki jest skutek naszej antyrodnikowej krucjaty?
Ano z tym skutkiem bywa różnie, bo w „normalnych” czasach (oby jak najszybciej wróciły!) to co mówi nauka wydaje się nudne, atrakcyjne zaś wszystkie te cudeńka, które serwują nam dzielni marketingowcy (kreatywność niektórych jest zdumiewająca) wspomnianych wyżej firm.

A wracając do apelu lekarzy: dożylne wlewy to dość obcesowa ingerencja w funkcjonowanie naszego organizmu, której gdy pacjent jest zdrowy zdecydowanie nie polecamy z przyczyn, których opisanie zajęło by sporo miejsca i czasu. Ale jeżeli mamy do czynienia ze stanem zagrożenia życia, to już zupełnie inna sprawa.
My zaś z uporem maniaka przypominamy, że najlepszym orężem w walce z wolnymi rodnikami tlenowymi są POLIFENOLE! Bo oprócz tego, że wymiatają z naszego organizmu wolne rodniki, to mają jeszcze szereg innych pozytywnych dla naszego zdrowia cech, jak taka między innymi, że polifenole mają działanie przeciwwirusowe, a ta cecha jest dzisiaj niezmiernie ważna.